Autorka: Edyta Ruta
Recenzja książki „Art Cure” Daisy Fancourt
„Art Cure. The Science of How the Arts Transform Our Health” (Nauka o tym, jak sztuka wpływa na nasze zdrowie) autorstwa Daisy Fancourt to książka, której brakowało na rynku – gęsta merytorycznie, a jednocześnie napisana w sposób przystępny, dzięki czemu każdy może skorzystać z wniosków badań naukowych na temat prozdrowotnych efektów sztuki i kultury. Sięgnęłam po nią natychmiast po premierze w styczniu 2026 roku.
Dlaczego warto przeczytać książkę „Art Cure”?
Autorka jest profesorką psychobiologii i epidemiologii w University College London, kieruje Social Biobehavioural Research Group i pełni funkcję dyrektorki Ośrodka Współpracującego WHO ds. Sztuki i Zdrowia. Opublikowała 300 prac naukowych, zdobyła ponad dwadzieścia nagród akademickich i należy do najczęściej cytowanych naukowców na świecie. Fancourt jest również wielokrotnie nagradzaną popularyzatorką nauki.
„Art Cure” w mojej ocenie ma wiele mocnych stron, ale szczególnie cenię tę książkę za bardzo sprawne przekazanie twardych naukowych danych poprzez przykłady z życia – historie ludzi, którzy dzięki sztuce zmienili swoje życie, od dzieci uczestniczących w zajęciach artystycznych po osoby starsze korzystające z wydarzeń kulturalnych. Nic tak dobrze nie przemawia do naszej wyobraźni jak opowieść o drugim człowieku, szczególnie jeśli dotyka czegoś, co jest nam bliskie.

Jak sztuka wpływa na mózg i ciało?
Sztuka działa na nas w sposób kompleksowy, angażując zarówno mózg, jak i ciało. Kiedy malujemy, tańczymy, śpiewamy, odwiedzamy muzeum lub słuchamy muzyki, uruchamiają się w mózgu te same obszary, które reagują na podstawowe potrzeby – jak jedzenie czy kontakt społeczny. Aktywacja jądra półleżącego, ciała migdałowatego i części prążkowia powoduje wydzielanie dopaminy i innych neuroprzekaźników odpowiedzialnych za przyjemność, motywację i uczenie się. Sztuka pozwala przeżywać trudne emocje w bezpiecznym kontekście, wspiera regulację nastroju, rozwój kompetencji społecznych, poczucie kontroli, celu i sensu życia.
Dowody naukowe są imponujące: badania kohortowe pokazują, że osoby regularnie uczestniczące w zajęciach artystycznych mają o połowę mniejsze ryzyko depresji niż osoby, które rzadko angażują się w kulturę. Eksperymenty kliniczne wykazały, że muzyka relaksacyjna i taniec obniżają ciśnienie krwi, poprawiają rytm serca, równowagę i koordynację, a u pacjentów z chorobami Parkinsona czy po udarach przyczyniają się do wyraźnej poprawy sprawności ruchowej. Sztuka zwiększa też gęstość istoty szarej w mózgu, wspiera rozwój poznawczy u dzieci i regenerację po uszkodzeniach neurologicznych. Już w XIX wieku w niemieckim szpitalu w Illenau pacjenci uczestniczyli codziennie w zajęciach muzycznych, chórach i koncertach, a instruktorzy uczyli tańca i malarstwa – dostrzegano terapeutyczną moc sztuki.
Autorka podpowiada, jak korzystać ze sztuki w codziennym życiu: nie potrzeba godzin ćwiczeń ani wielkich dzieł – wystarczy 30–60 minut tygodniowo,najlepiej dwa razy w tygodniu przez co najmniej sześć tygodni, aby doświadczyć pozytywnego efektu. Ważniejsze jednak od pilnowania godzin jest wykształcenie nawyku, regularne praktykowanie. Ważna jest różnorodność: malowanie, śpiew, taniec czy wizyta w muzeum dają różne „składniki zdrowotne”, od stymulacji mózgu po poprawę nastroju i kondycji fizycznej. Doświadczanie sztuki solo sprzyja koncentracji i zanurzeniu w stanie flow, a w grupie – buduje więzi społeczne i poczucie przynależności. Najważniejsze jest, aby wybierać to, co sprawia przyjemność – sztuka narzucona lub niezgodna z zainteresowaniami może wywołać stres zamiast relaksu.
Dlaczego tak rzadko traktujemy sztukę jako element zdrowego stylu życia?
Skoro wiemy, że sztuka ma działania prozdrowotne, to dlaczego tak mało angażujemy się w działania twórcze? Zachęcam Was do zapoznania się z „Art Cure”, dlatego nie odkryję wszystkich kart książki, ale podążając za myślą autorki i przedstawionymi badaniami, warto zatrzymać się nad tym pytaniem. Powodów jest kilka.
Przede wszystkim temat sztuki jako czynnika prozdrowotnego bardzo rzadko pojawia się w dyskusji publicznej. W dobie, gdy długie, zdrowe życie stało się tak modnym tematem, sztuka wciąż nie jest traktowana jako istotny element profilaktyki. Brakuje kampanii społecznych w stylu „Jedz warzywa i owoce” czy „Nie pal”, które mówiłyby: „Tańcz dla zdrowia”, „Śpiewaj dla poprawy humoru” lub „Idź z rodziną do muzeum”.
Po drugie – zapominamy, że wszyscy jesteśmy kreatywni. Średnio w ciągu życia czytamy 700 książek, oglądamy 5 000 filmów i słuchamy 1,3 miliona utworów muzycznych. Jeśli spojrzymy na kulturę szerzej, to dekorowanie ciast, szydełkowanie, śpiewanie dziecku czy taniec to dowody na to, że niemal każdy z nas robi coś kreatywnego. Problem w tym, że wpadliśmy w pułapkę myślenia o sztuce wyłącznie w aspekcie profesjonalnym lub elitarnym.
Kultura a odporność psychiczna i społeczna
Przykłady z „Art Cure” pokazują, że sztuka jest obecna w naszym życiu, nawet jeśli jej nie zauważamy – i że może pełnić funkcję zdrowotną oraz społeczną, jeśli tylko damy jej odpowiednią przestrzeń. W Polsce to temat wciąż niszowy, dlatego mój pierwszy tekst na stronie PASMA z kategorii „Kultura i Zdrowie” dotyczy książki, która może rozwiać wątpliwości i mam nadzieję – być przekonująca dla sektora zdrowia. Powtarzając za Daisy Fancourt: „Sztuka, obok diety, snu, ćwiczeń fizycznych i kontaktu z naturą – jest piątym, zapomnianym filarem naszego zdrowia.”
Polecam „Art Cure” szczególnie tym, którzy podchodzą sceptycznie do idei prozdrowotnego wpływu sztuki. Ten praktyczny poradnik, pełen konkretnych przykładów, pokazuje, że sztuka naprawdę działa – wspiera profilaktykę zdrowotną i poprawia dobrostan. Dla miłośników przypisów, źródeł i twardych dowodów książka będzie prawdziwą biblią.
„Art Cure” jest dostępna w języku angielskim w wersji drukowanej, ebooka i audiobooka na wielu platformach sprzedażowych.

