Autorka: Edyta Ruta
25 czerwca 2026 roku wzięliśmy udział w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Profilaktyki Nowotworowej Rak Stop. Tematem była humanizacja oddziałów szpitalnych – i po raz pierwszy w tej debacie, toczonej na poziomie parlamentarnym, wyraźnie wybrzmiał głos mówiący o roli kultury i sztuki w procesie zdrowienia.

Godność pacjenta jako punkt wyjścia
Dyskusję zdominowało pytanie fundamentalne: czym właściwie jest szpital dla człowieka, który w nim przebywa? Punktem wyjścia były doświadczenia prezydentowej Jolanty Kwaśniewskiej, twórczyni programu „Motylkowe Szpitale”, realizowanego przez Fundację Porozumienie Bez Barier w latach 2000–2016. W ciągu szesnastu lat działania programu zmieniono rzeczywistość w ponad 600 placówkach leczących dzieci w Polsce. Impulsem do jego powstania były listy od rodziców opisujące warunki, w jakich przebywały ich dzieci podczas chemioterapii: szare ściany, zniszczone łóżka, brak prawa do pozostawania z chorym dzieckiem. Kwaśniewska przypomniała, że inspiracją merytoryczną była wiedza o wpływie koloru na proces leczenia – stąd hasło przewodnie programu: „W kolorze mniej boli”.
To nie jest sprawa estetyki. Eksperci obecni na posiedzeniu – lekarze, psychoonkolodzy, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i organizacji pacjenckich – byli zgodni, że humanizacja przestrzeni szpitalnej przekłada się na wymierne efekty: obniża poziom odczuwanego bólu i zmniejsza lęk. Dr Mariola Kosowicz z Narodowego Instytutu Onkologii mówiła wprost, że człowiek chory jest w polskim systemie degradowany – i że zmianę tego stanu rzeczy zaczyna się od pierwszego kontaktu z personelem, od szacunku, od czasu poświęconego na rozmowę. Prof. Tomasz Dzierżanowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przypominał, że człowiek pozostaje człowiekiem do końca – także wtedy, gdy umiera – i że opieka paliatywna musi to uwzględniać na każdym poziomie.
Sztuka nie jako dekoracja, lecz jako działanie
W tej debacie zabrała głos Edyta Ruta z Fundacji PASMO – Instytutu Odporności Społecznej. I był to głos wnoszący do rozmowy coś, czego dotąd brakowało: perspektywę kultury rozumianej nie jako dekoracja przestrzeni, ale jako aktywne działanie z udziałem pacjentów, pacjentek oraz bliskich i personelu.
Fundacja PASMO wprowadza profesjonalnych artystów i artystki na oddziały szpitalne. Nie są to działania terapeutyczne w klinicznym sensie – artyści nie zastępują psychologów ani psychoonkologów. Ich rolą jest przyniesienie do szpitala innego świata: muzyki, literatury, malarstwa, tańca. I – co kluczowe – zaproszenie pacjentów do uczestnictwa, nie biernego odbioru. Ktoś, kto kiedyś śpiewał w chórze, może do tego wrócić. Ktoś, kto marzył o malowaniu, może to zrobić – z pomocą profesjonalnego artysty, przy szpitalnym łóżku.
Naukowe podstawy tych działań są coraz solidniejsze. Raport Światowej Organizacji Zdrowia z 2019 roku dokumentuje dowody na to, że uczestnictwo w działaniach artystycznych wspiera zdrowie fizyczne, psychiczne i społeczne, a także pomaga przeciwdziałać samotności – uznanej przez WHO za jedno z poważniejszych zagrożeń zdrowia publicznego.
Efekty, które opisują sami pacjenci, są konkretne: zaangażowanie w działania kreatywne zmniejsza ból, poprawia samopoczucie, pomaga odzyskać poczucie sprawczości. Ten ostatni element jest szczególnie ważny. Poważna choroba odbiera człowiekowi kontrolę nad własnym życiem niemal całkowicie – nad ciałem, nad rytmem dnia, nad decyzjami. Możliwość stworzenia czegoś – obrazu, piosenki, rękodzieła – jest formą odzyskiwania podmiotowości. To nie metafora. To mechanizm, który działa i który daje się opisać.
Korzyści nie ograniczają się do samych pacjentów. Obecność kultury i sztuki na oddziałach zmienia też atmosferę całego miejsca – wpływa na relacje między pacjentami, ich bliskimi i personelem medycznym. Wspólne działania tworzą poczucie wspólnoty tam, gdzie zwykle dominuje izolacja i lęk.


Kultura jako element systemu, nie wyjątek
To, co wybrzmiało podczas posiedzenia jako postulat, jest dla nas od dawna kierunkiem pracy: kultura w szpitalu nie może być akcją wolontariacką ani jednorazowym projektem zależnym od dobrej woli konkretnej instytucji. Musi stać się stałym elementem opieki – zaplanowanym, finansowanym i traktowanym na równi z innymi narzędziami wspierającymi zdrowienie.
Przykłady z innych krajów pokazują, że jest to możliwe. W Wielkiej Brytanii, Skandynawii czy Kanadzie programy arts in health funkcjonują jako część systemowej oferty szpitali, z dedykowanymi koordynatorami i ewaluacją efektów. Polska jest na początku tej drogi. Ale fakt, że rozmowa o roli kultury odbyła się w sejmowej sali, w obecności lekarzy, urzędników ministerstwa zdrowia i posłów, jest krokiem, który ma znaczenie.

