Autor: Rafał Sakowski
Jak polaryzacja i manipulacja emocjami rozrywają więzi w Polsce i Europie
W zeszłym roku poruszyły mnie dwa opracowania, które, czytane razem, układają się w ponury, ale bardzo praktyczny sygnał ostrzegawczy o naszej odporności. Pierwsze to raport WHO o samotności, w którym pada liczba, obok której trudno przejść obojętnie: samotność wiązała się z ok. 871 tys. zgonów rocznie. Drugie to raport Fundacji PZU i infuture.institute „Czy Polacy potrafią marzyć?”, pokazujący rozdarcie młodych: często doświadczają samotności i cyfrowej izolacji, a równocześnie relacje są filarem najważniejszych marzeń (20,9% wskazań), a w grupie 18–24 lata wśród głównych marzeń pojawia się „miłość i związki” (19,1%).
Te dwa obrazy nie są sprzeczne. One się do siebie dopasowują jak negatyw i pozytyw. Młodzi pragną bliskości — i jednocześnie boją się samotności. A to sprawia, że stają się szczególnie wrażliwym celem w epoce, w której emocje są walutą, a polaryzacja bywa strategią.
To jest moment, w którym warto nazwać rzecz po imieniu: samotność nie jest wyłącznie problemem zdrowia publicznego. Jest też napędem wojny kognitywnej.
Wojna, która nie potrzebuje twojej zgody
Wojna kognitywna nie musi przekonać nas do jednej „prawdy”. Wystarczy, że rozbije wspólny język. Że zamieni debatę w ring. Że sprawi, iż przestaniemy wierzyć, że rozmowa ma sens, a relacja jest bezpieczna.
Ten mechanizm widać jak w soczewce w głośnych sprawach międzynarodowych. Po próbie zabójstwa Siergieja Skripala1 w Wielkiej Brytanii, zanim służby były w stanie przedstawić spójny przebieg zdarzeń, internet był już zalany dziesiątkami alternatywnych wersji. Nie po to, by wygrała jedna. Po to, by żadna nie wygrała. W opisie działań tego typu NATO ujmuje cel wprost: siać wątpliwości, mnożyć sprzeczne narracje, polaryzować opinię, radykalizować grupy i fragmentować społeczeństwo.
To dzieje się przez emocjonalne „haczyki”: oburzenie, lęk, upokorzenie, gniew. Platformy premiują treści, które podkręcają tętno. A kiedy emocje stają się paliwem debaty, rozmowa przestaje być rozmową. Zaczynamy unikać tematów, spotkań i ludzi „z drugiej strony”. Najpierw z ostrożności. Potem z nawyku. Na końcu — z rezygnacji.


I tu właśnie samotność wchodzi na scenę nie jako uboczny skutek, lecz jako przewidywalny rezultat.
Dane nie są tylko „smutne”. Są alarmujące.
Kilka liczb, które warto mieć w głowie, bo opisują skalę pęknięcia:
- UE: 13% badanych czuło się samotnych „przez większość czasu” lub „cały czas” w ostatnich 4 tygodniach (EU-LS 2022).
- Polska: „bardzo często” lub „zawsze” samotności doświadcza 8% dorosłych (w 2017 było 4%); wśród uczniów i studentów to 17%.
- UE: Komisja Europejska wskazuje, że zagraniczna manipulacja informacją może polaryzować społeczeństwo, „nastawiając wspólnoty przeciw sobie”.
To są przerażające dane. Przynajmniej dla mnie. Bo mówią o czymś więcej niż o nastroju. Mówią o erozji infrastruktury społecznej: zaufania, dialogu, gotowości do współdziałania. A bez tego — nawet najlepsze instytucje są puste w środku.
Granica przesuwa się cicho
W tle toczy się cicha normalizacja: język pogardy wchodzi do codzienności, spada próg agresji, rośnie nieufność. A im mniej zaufania, tym mniej ryzyka podejmujemy w relacjach — i tym łatwiej o samotność „prewencyjną”: wycofanie, zanim ktoś zrani. Zanim ktoś wyśmieje. Zanim czat klasowy, firmowy lub rodzinny stół zamienią się w sąd polowy.
To nie jest tylko spór polityczny. To mikropęknięcia: w klasowym czacie, w rodzinnej kuchni, w pracy. Pojawia się autocenzura („lepiej nie mówić”), a potem dystans („lepiej nie przychodzić”). Z czasem zrywa się coś więcej niż dyskusja, niestety zrywa się więź.
Młodzi płacą tu podwójnie. Są intensywnie zanurzeni w platformach, a jednocześnie dopiero budują tożsamość i sieci wsparcia. W okresie dojrzewania i wysokiej podatności na wpływy. Wpływy, na które nie mamy wpływu, bo nierzadko są rozsiewane z kont, gdzie nie wiemy nawet, czy stoi za nimi żywy człowiek, bot, czy ktoś z bardzo konkretną agendą skłócenia nas ze sobą.
Samotność obniża odporność społeczną I w ten sposób koło się zamyka.
Samotność napędza polaryzację. Polaryzacja napędza samotność.
Osoba odłączona częściej szuka „przynależności na skróty” — grup, które oferują prostą diagnozę i wroga. Tak rodzi się plemienność: nie wspólnota oparta na współpracy, tylko tożsamość oparta na konflikcie. Plemiona są wygodne, bo znoszą niepewność. Ale są też kosztowne: zjadają mosty. A bez mostów zostaje echo, w którym słyszysz już tylko swoich.
To jest pętla sprzężenia zwrotnego: im bardziej plemienni, tym bardziej samotni; im bardziej samotni, tym bardziej podatni na plemiona. I dlatego trzeba traktować samotność jak kwestię bezpieczeństwa społecznego — nie jako „prywatny smutek”.
Co robić? Nie moralizować. Budować infrastrukturę relacji.
W PASMO chcemy działać wspólnie z innymi, promując inicjatywy, które odpowiadają na ten mechanizm:
- Higiena emocji w informacji — Zanim udostępnisz — nazwij emocję, którą w tobie uruchamia treść. Lęk? Pogarda? Triumf? Dopiero potem sprawdź źródło. Emocja to sygnał ostrzegawczy, nie dowód.
- Bezpieczne formaty rozmowy — Moderowane spotkania i „trzecie miejsca”, gdzie można się spierać bez upokarzania. Bez tego każdy spór kończy się ucieczką lub agresją.
- Edukacja medialna jako profilaktyka samotności — Kompetencje informacyjne i kompetencje relacyjne: jak rozpoznawać manipulację i jak rozmawiać mimo różnic, nie zrywając więzi.
- Mosty zamiast plemion — Projekty wspólnego działania (wolontariat, inicjatywy sąsiedzkie, kultura), gdzie „robimy coś razem”, zanim znów zaczniemy się etykietować.
W zeszłym roku, gdy działaliśmy jeszcze jako zespół Instytutu Kultury Miejskiej – Miasto Splotów, podczas pilotażowych programów „Kultura i Zdrowie”, zaobserwowaliśmy ciekawy “efekt uboczny” organizowanych przez nas zajęć twórczych. z W ankietach na wejściu motywacja do udziału prawie w ogóle nie dotyczyła budowania relacji: ludzie przychodzili po „coś dla siebie”, po oddech, rytm, sens. A w ankietach końcowych zaś prawie zawsze pojawiała się ta sama fraza: „nawiązałam/nawiązałem nowe relacje”, „mam nieformalną grupę wsparcia”. To był sukces, którego nie planowaliśmy jako głównego celu — a który okazał się być może najcenniejszym efektem całego programu. Sprawiliśmy, że pewne osoby stały się bardziej odporne.
W działalności PASMA chcemy łączyć. Bo wiemy, że tylko razem jesteśmy silni i możemy uporać się z problemami, które nie mają jednego sprawcy i jednego lekarstwa. W Polsce mamy niesamowitą zdolność działania razem w momencie kryzysu. Tyle że teraz mamy kryzys, którego nie widać na pierwszy rzut oka — bo rozgrywa się w relacjach, w języku, w zaufaniu. W tym, czego nie widać w statystykach gospodarczych, ale co w końcu decyduje o wszystkim.
Dlatego będziemy o nim mówić głośno.
Na koniec mam do Ciebie dwie prośbę: odezwij się dziś do kogoś, z kim dawno nie rozmawiałeś. Jedna wiadomość to czasem początek odbudowy mostu.
Jeśli chcesz budować odporność lokalnie — dołącz do działań PASMO.
Przeczytaj pełny tekst raportu WHO (po angielsku)>>
Przeczytaj pełny tekst raportu PZU i infuture.institute (w języku polskim)>>
- za Wikipedia: Siergiej Wiktorowicz Skripal (ros. Сергей Викторович Скрипаль, ur. 23 czerwca 1951 w Królewcu) – rosyjski oficer wywiadu wojskowego, który działał jako podwójny agent brytyjskich służb wywiadowczych w latach 1990. i na początku XXI wieku. […] 4 marca 2018 on i jego córka Julija Skripal zostali otruci środkiem typu nowiczok ↩︎

